Jak to się zaczęło
W 2012 roku kupiliśmy zniszczoną posiadłość na skraju Puszczy. Nasi znajomi kręcili głowami — „Za dużo pracy, za mało sensu". Ale my widzieliśmy coś innego: miejsce, gdzie nasze własne dzieci mogłyby dorastać blisko natury.
Przez pierwsze dwa lata remontowaliśmy wszystko własnymi rękami. Ewa projektowała wnętrza, Marek zajmował się konstrukcją, a nasze trójka dzieci „pomagała" — głównie poprzez testowanie każdej huśtawki i sprawdzanie, czy piaskownica jest wystarczająco duża.
W 2014 roku przyjęliśmy pierwszych gości. Była to rodzina z Gdańska z dwójką synów. Zostali tydzień, a wyjeżdżając, powiedzieli zdanie, które pamiętamy do dziś: „Tu czuliśmy się jak u siebie, tylko lepiej".